Bicie dzieci

dziecko_biciePolskie prawo zakazuje bicia dzieci. Co pokolenie to zmiany. Rodzice z czterdziestką na karku na pewno pamiętają szkolną linijkę, która dla nauczyciela była wtedy przedmiotem wielofunkcyjnym – często wymierzającym karę. Słuchając niektórych historii z tamtych czasów, można stwierdzić – to nie było dobre. Bicie w szkołach odeszło do lamusa. Następnie podważone zostały kompetencję nauczycieli. Rodzice stanęli w obronie swoich uciech, co w konsekwencji przyniosło patologię w drugą stronę – kosze na głowach nauczycieli, obelgi, zastraszanie itp.

Nie jeden z Nas dostał w swoim życiu klapsa, czy lanie od rodziców i nie przeszkodziło mu to w wyrośnięciu na zdrowego psychicznie człowieka, a moim zdaniem w wielu przypadkach pomogło. Sam oduczyłem się pewnego złego zachowania po solidnym laniu. Wcześniejsze próby słowne nie przyniosły rezultatu.

Na pewno nie można pozwolić na przemoc wobec dziecka. Przemocą w tym przypadku nazwałbym bicie bez powodu, bicie pod wpływem alkoholu, zamkniętą pięścią, krótko mówiąc bicie bardziej przypominające trening bokserki, niż zwykły klaps, który zaznacza słowną reprymendę. Czy może się zdarzyć tak, że to dzieci zaczną bić swoich rodziców. Z przykładu szkolnego, jak również z sytuacji, które widzimy na ulicach, sądzę że coraz częściej takie zachowania mają miejsce.

Czy w Kubusiu Puchatku, ktoś się bił? Czy Gargamel poza tym, że więził smerfy, uderzył kiedykolwiek Pape smerfa albo nie daj Bóg Smerfetkę. Zdarzały się pewnie bajki, w którym np. Tom nabił sobie guza, ewentualnie wystąpiła jakaś „lekka” przemoc.

Co dziś najczęściej mamy w bajkach? Kogo naśladują dzieci – bohaterów bajek. Czy mogą przenosić sytuację z bajek do rzeczywistości?

Nie zachęcam w żaden sposób do bicia i stosowania przemocy wobec dzieci, apeluję jedynie o rozwagę i niepopadanie w paranoję.

W tym przypadku przydałaby się zmiana prawa, która dopuszczałaby pewne wyjątki, która są powszechne w świadomości zdrowej polskiej rodziny.

 

Marsz Niepodległości

Burza nad tegorocznym marszem niepodległości zaczyna się powoli uspokajać, warto się więc zastanowić kto tak naprawdę ją rozpętał. Część polityków zastosowało sprawdzoną taktykę – „to wina PiS”, tak jak uczynił to minister Sienkiewicz, który stwierdził, iż zamieszki zapoczątkował Kaczyński, bądź poseł Kabaciński, który oznajmił wprost, iż miejsce Kaczyńskiego jest w więzieniu. Natomiast zdecydowanym wrogiem publicznym numer jeden stało się środowisko ruchu narodowego. Skrajna prawica od pewnego czasu jest poważnym zagrożeniem dla obecnego establishmentu medialno-politycznego. Dlatego w przeciągu ostatnich dni poziom rzetelności mediów w relacjonowaniu przebiegu marszu sięgnął dna. Programy publicystyczne czy różnego rodzaju wywiady charakteryzują się niesamowitym wręcz poziomem stronniczości i całkowitym brakiem obiektywizmu. Prowadzący redaktorzy otwarcie wygłaszają swoje opinie i poglądy, łamiąc podstawową zasadę etyki dziennikarskiej.

Cel jest jeden: utożsamić sto tysięcy młodych, niezależnych i pragnących zmiany ludzi z grupą kiboli i chuliganów.